Saga Zmierzch w kinie

Filmy o wampirach, w całej historii kina, pojawiają się niemal od jego początku. Już pierwszy ze słynnych obrazów, który przetrwał próbę czasu, to wyreżyserowany przez Friedricha Wilhelma Murnau’a – „Nosferatu. Symfonia grozy”. Zapoczątkował on nurt, który przetrwał do dnia obecnego. Zwieńczeniem, ale też wypaczeniem idei zapoczątkowanej przez „Symfonię grozy”, jest cykl Zmierzch. Już nawet nie wiem jakie są części Zmierzchu. Jest ich tyle, a ich akcja jest tak miałka, że nie chce eis tego nawet komentować.

Jednak podobno o gustach nie należy dyskutować. Wiele z filmów, które można teraz kupić w sklepach z adnotacją – kino konesera, początkowo uważane były za słabe i nic nie warte. Trudno się spierać, tam gdzie do głosu dochodzi czyjś gust.

Filmy o wampirach, jako takie, mają tyle samo zagorzałych zwolenników, co zaprzysięgłych wrogów. Dla części widzów są to postaci tragiczne, w ich postępowaniu poszukują odniesień i aluzji do życia każdego człowieka. Dla nich wampiry to postaci tragiczne, uwięzione w świecie pomiędzy życiem i śmiercią.

Z kolei przeciwnicy, opierając się głównie na produkcjach wytwórni Hammer, traktują ten temat jak płytki i pozbawiony większych ambicji zapychacz czasu antenowego. Dla wielu z nich są to nie tylko pozbawione wartości artystycznej obrazy, ale też są obrzydliwe i obrazoburcze. Wylane w tych filmach hektolitry krwi stanowią dodatkowy argument przeciwko nim.

Ostatnie lata przyniosły jednak kolejną odsłonę, w momencie, gdy wydawać by się mogło że po „Wywiadzie z wampirem” już nic nowego się nie może wydarzyć. Że kolejne filmy będą pogłębiały tylko negatywną opinię o tym nurcie, funkcjonującym w ramach kina grozy. Jednak ukazanie się, mało popularnego, ale wartego odnotowania „Byznatium”, dało sygnał, ze ten nurt wciąż żyje. Jednocześnie skręcił on w kierunku młodszego widza.

Na fali filmów, proponowanych przez wytwórnię Disneya, pojawił się cykl, który nieoczekiwanie sprawił, że zainteresowanie krwiopijcami powróciło. To właśnie wspomniany Zmierzch ponownie przyciągnął przed ekrany w kinach i przed ekrany telewizorów, miliony widzów. To jakie są części zmierzchu, to na jakim poziomie seria ta przedstawia ten stary temat, jest niestety po równej części winą producentów oraz widzów. Producentów, bo wprowadzili cynicznie produkt, który doskonale odnajdzie się w sklepach, który będzie chętnie kupowany, a jednocześnie nie będzie niósł za sobą większych wartości. Z kolei wina widzów polega na bezkrytycznym przyjęciu podanej papki. Bo właśnie tym jest tak saga – papką o wymuskanych, licealnych wampirach. Filmy te nakręcone zostały na poziomie masowych seriali funkcjonujących na pograniczu tego gatunku, takich jak „Mroczny Anioł”, czy „Kroniki krwi”.

Oczywiście można się zżymać na takie ujęcie tematu, na przedstawienie tragicznych postaci w anturażu rodem z kiepskiego romansidła. Jednak, tak długo, jak to widzowie decydują poprzez gremialne wyjścia do kina, poprzez oczekiwanie na premierę i kupowanie w sklepach kolejnych części sagi, tak długo można będzie się na to tylko zżymać. I liczyć, że są jeszcze twórcy, którzy będą chcieli przywrócić wampirom ich dobre imię.

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *